DROGA BEZPIECZNEJ WIĘZI

Pamiętam, jak rodzice opowiadają o swoim rocznym dziecku. Z zachwytem. Z ciekawością. Z uważnością. Interesuje ich każdy nowy gest. Każde spojrzenie. Każde słowo. Kilka lat później rozmowy wyglądają już inaczej. Znacznie częściej dotyczą trudnych zachowań. Problemów. Obowiązków. Ocen. A przecież pomiędzy tym wszystkim nadal jest to samo dziecko. Tylko starsze. Bogatsze o nowe doświadczenia. Budujące własny świat.
Od wielu lat obserwuję tę zmianę również w swojej pracy z rodzinami. Potwierdzają ją także badania psychologiczne. Wraz z wiekiem dziecka coraz łatwiej zauważamy jego zachowanie niż samo dziecko. A przecież potrzeba bezpiecznej więzi nie kończy się wraz z dzieciństwem. Dziesięciolatek potrzebuje jej nie mniej niż trzylatek. Piętnastolatek również. Choć potrzebuje jej już inaczej. Nie tyle naszej kontroli. I nie naszej nieustannej pomocy. Potrzebuje naszej obecności. Spokoju. Dojrzałości. I pewności, że nadal jesteśmy jego bezpieczną bazą.
Właśnie dlatego zrozumiałem, że to, co robię od lat, ma wspólny mianownik. Nie są nim las. Nie jest nim kurs. Nie są nim konsultacje. Jest nim droga. Droga, którą dziecko przechodzi razem z rodzicem. I droga, którą rodzic każdego dnia dojrzewa razem ze swoim dzieckiem. Dlatego postanowiłem nazwać ten sposób pracy. Tak narodziła się Droga Bezpiecznej Więzi.
DROGA BEZPIECZNEJ WIĘZI Od dziś pod tą nazwą będę rozwijał wszystkie projekty skierowane do rodziców — konsultacje, warsztaty, Rodzinny Krąg Ufności i kolejne inicjatywy. Bo choć mają różne formy, wszystkie prowadzą do tego samego celu: budowania bezpiecznej więzi z dzieckiem.
Jeżeli czytasz ten list, być może również jesteś dziś w takim miejscu. Może czujesz, że Twoje dziecko zmienia się szybciej, niż się spodziewałeś. Może masz poczucie, że coraz trudniej zrozumieć, co naprawdę przeżywa. A może po prostu chcesz znowu patrzeć na nie z tą samą ciekawością, z jaką patrzyłeś, gdy miało dwa lata. Jeśli tak jest…to być może właśnie rozpoczyna się także Twoja Droga Bezpiecznej Więzi.