Aby organizm człowieka mógł prawidłowo się rozwijać musi zaadaptować się w pierwszych kilku (kilkunastu) latach życia do środowiska przyrodniczego i społecznego (tak jak to miało miejsce w kulturach pierwotnych). To one właśnie ukształtowały naszą podstawową strukturę psychofizyczną, tak więc  warunkiem spoistości i sprawnego funkcjonowania tej struktury jest prawidłowa adaptacja do świata, dzięki któremu zaistniała. Dość powiedzieć, że od momentu wyłonienia się naszego gatunku (tj. ok. 2,5 mln lat temu) ok. 100 tysięcy pokoleń naszych przodków przechodziło z grubsza ten sam proces adaptacji. Obecne wychowanie promuje adaptację dzieci do antroposfery (kultury modernistycznej i postmodernistycznej, świata nauki i techniki). Ten rodzaj adaptacji także musi zachodzić,  jednak pod warunkiem, że będzie przebiegał nie zakłócając podstawowego procesu adaptacji, o których była mowa powyżej. Niestety tak się nie dzieje.

Tzw. syndrom braku kontaktu dzieci i młodzieży z naturą jest jedną z ważnych przyczyn wzrostu dysfunkcji rozwojowych: motorycznych, fizjologicznych, psychicznych (np. ADHD, dysleksja, dysgrafia, alergie na czynniki środowiskowe, itp. zob. Richard Louv „Ostatnie dziecko lasu” Wyd. Relacja 2014.) Syndrom dotyczy zwłaszcza dzieci z dużych miast. Istnienie problemu potwierdzają liczne badania (zob. http://www.childrenandnature.org/documents/C118/). Czas przebywania dzieci przed komputerem i telewizorem systematycznie wzrasta (Martyka 2012, Wyd. Polit. Krakowskiej 7-A, zesz. 29, http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dzieci-najchetniej-ogladaja-telewizje-badanie).

Ponieważ dzieci coraz rzadziej wybierają pobyt w naturze w czasie wolnym, konieczne jest organizowanie go im w taki sposób, aby w najkrótszym czasie osiągnąć największy efekt profilaktyczny. Ewaluacje zajęć terenowych w ponad 100 grupach dzieci i młodzieży potwierdzają dużą potrzebę ich pobytu w lesie, poznawania go bezpośrednio w sposób angażujący emocjonalnie i zawierający element przygody.

Program pn. „Ekologiczny Survival” ma odpowiadać na ww. potrzeby poprzez organizację zajęć dla dzieci w lesie w sposób jak najmniej uciążliwy dla lokalnego ekosystemu.

Docelowo działania, które będą mieć miejsce w wyniku realizacji projektu obejmą dzieci  z tych środowisk wychowawczych aglomeracji śląskiej, gdzie problem braku kontaktu z naturą jest największy i będą realizowane w lasach woj. śląskiego, a także wyjazdy rodzinne.

Do prowadzenia surwiwalu ekologicznego będzie przygotowanych sześciu wolontariuszy, osób mających duże doświadczenie w pracy terenowej z dziećmi oraz  dobrą znajomość środowiska przyrodniczego.

Zobaczmy jak mogłyby wyglądać zajęcia ekologicznego survivalu

– Dzieci, czy chcecie wiedzieć, co działo się w tym miejscu wcześnie rano, kiedy dopiero zaczynało się robić jasno?
– Taaaak! – oczy i buzie szeroko otwarte z przejęcia.
– Gdybyśmy tu przyszli wcześnie rano, byłoby zupełnie cicho. Tylko nad naszymi głowami usłyszelibyśmy stukanie – stuk stuk, stuk stuk. To dzięcioł wyjada nasiona z szyszki w swojej kuźni. Zadzieramy do góry głowę – ale jest zbyt ciemno, jeszcze nic nie widać. Nagle słyszymy nowy dźwięk – coś dużego i ciężkiego pędzi na nas z ciemności. Nim zdążymy się na dobre przestraszyć – mijają nas trzy potężne dziki i wpadają do lasu. I za chwilę słyszymy pochrząkiwanie, trzask łamanych gałązek, szuranie, mlaskanie, chrupanie… Podchodzimy ostrożnie bliżej – i widzimy, jak dziki zebrały się wokół ściętego pniaka i przerzucają swoimi ryjkami ziemię i wyjadają żołędzie, chrząszcze, larwy i korzonki.
Dzieci z uwagą słuchają opowieści o tych i innych zwierzętach mieszkających w lesie, do którego przyjechały wraz z rodzicami i Pracownią Edukacji Żywej na całe dwa dni.
– Teraz już większości tych zwierząt nie zobaczymy, niektóre uciekły słysząc nas, albo odpoczywają w innym miejscu, albo obserwują nas czujnie z koron drzew i z norek. Ale na pewno możemy znaleźć ich ślady. Chcecie?
– Taaaak!
No i zaczyna się przygoda!
Dzieci wchodzą do lasu w skupieniu, początkowo są cicho i rozglądają się wokół z przejęciem, starając się dostrzec ślady czy zwierzęta, o których słyszały.
– Tatusiu, tu był dzik!
Na to hasło oczywiście wszyscy biegną do ściętego pieńka otoczonego przez pierścień ziemi zrytej przez dziki. A później już się toczy…
– Maaamo, jaki grzyb!
– Ja też mam grzyba!
– Ja go pierwszy znalazłem!
– A kto to zrobił?
– Purchawka, purchawka!
– Niech pani zobaczy, jaka dziurka w pniu, to na pewno jakieś zwierzę!
– Nooora!
– Mam pająka, mam pająka!
– Mamusiu a co to jest?
– A dlaczego to drzewo jest takie pochylone?
– Niech pani zobaczy jaki patyk!
Obserwowanie, jak bardzo dzieci cieszą się byciem w lesie, jak ten las dla siebie odkrywają – jest ogromną przyjemnością. My też tacy kiedyś byliśmy? Też widzieliśmy cuda w każdym najmniejszym grzybku, mchu, pęknięciu kory czy mysiej norze?
Właściwie jedyną rolą dorosłego w tym momencie – to nie przeszkadzać. Nie tłumić tej wewnętrznej ciekawości świata, nie niszczyć tej rodzącej się, bliskiej relacji z przyrodą. Chęci poznawania, dotykania, wąchania i smakowania. I dzielenia się tą radością z rodzicami.
– Ale masz piękną paproć! Znacie paproć? A wąchaliście ją kiedyś? I już wszystkie noski są przyklejone do paproci i wdychają zapach, którego dotąd nie znali.
– Ale pachnie!
Możemy dzieciom pomagać w poznawaniu lasu.
– Oglądaliście kiedyś świat przez lupę? Zobaczcie najpierw swoją rączkę. Co widzicie? A teraz zobaczcie korę drzewa. A teraz ten mech.
– Tatusiu, a tu jest mrówka! Jaka wielka!
– Ja też mam mrówkę!
– Spróbujcie teraz wszyscy znaleźć jakiegoś owada albo pająka i zobaczcie go przez lupę. Możecie szukać na korze drzew, na pniach, pod liśćmi.
I już cała energia dzieci rozprasza się w poszukiwaniu poruszającego się życia. Ale co chwila coś innego, nieprzewidzianego odciąga ich uwagę.
– Mama, fioletowy grzyb!
– Proszę pani, kupa!!!
Niewiele rzeczy jest w stanie przebić znalezione odchody zwierzęcia. Najczęściej znajdujemy bobki sarny.
– Zobaczcie, a tu widać ślady po tym, jak sarny odpoczywały, jeszcze możemy znaleźć sierść.
I tak płyniemy z dziećmi i ich rodzicami przez las – co jakiś czas skupiamy się wokół wyjątkowego zjawiska (np. nory lisa) a później dzieci znów się rozpraszają, przyciągnięte jakimś niezwykłym, ich własnym znaleziskiem.
A później, kiedy już się zmęczymy – budujemy wspólnie obozowisko dla wszystkich. Każdy tatuś, każda mamusia i każde dziecko ma tu swoje ważne zadanie. Ktoś rozpala ognisko bez zapałek, ktoś buduje schronienie, ktoś szuka wody, ktoś jedzenia. Zasada jest jedna – niczego nie niszczymy, nie łamiemy i nie wyrywamy. Nie szkodzimy lasowi.
Mamy nadzieję, że te dwa dni fascynacji i radości w lesie przyczynią się do budowania w dzieciach postawy odpowiedzialności za przyrodę, zwłaszcza tę najbliższą. I kończąc spotkania wiemy, że nasz cel choć trochę osiągnęliśmy, widząc roześmiane, rozemocjonowane buzie dzieci i słysząc „Nie wiedziałem, że w tym lesie jest tak fajnie!”.
Zajęcia „Ekologicznego Survivalu” prowadzone są przez Pracownię Edukacji Żywej z wykorzystaniem sprzętu zakupionego ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

Program realizowany był w partnerstwie z Centrum Społecznego Rozwoju z Łazisk Górnych.

 

logo